A propos Podlodowe ostatki 2007

 

Gdy po raz dziewiąty wypowiadałem sakramentalne... IX Podlodowe Ostatki uważam za zamknięte było mi i smutno i wesoło. Smutno, bo na następną tego typu imprezę przyjdzie czekać okrągły roczek, a wesoło, bo udało się kolejne Ostatki rozegrać.

Właściwie to wszystko już było i prawie wszystko zostało opisane w poprzednich ośmiu relacjach. Ale było także trochę nowości. Najważniejsza to taka, że chyba po raz pierwszy w Polsce łowienie odbywało się według formuły CIPS. Duże sektory, w których zawodnicy zajmują dowolne miejsca, pozwalają poszukać ryby i dają w miarę równe szanse wszystkim łowiącym. W porównaniu do jeszcze obowiązującego w Polsce regulaminu z wyznaczonymi stanowiskami, wykluczają tak zwane puste stanowiska, na których nawet pijawek nie widać, a jakie zdarzają się na każdym łowisku.
 Jestem prawie pewny, że również PZW dokona korekty przepisów, szczególnie po wielkim sukcesie, jaki na Mistrzostwach Świata odnieśli nasi koledzy. Dopracowania wymagają szczegóły, odpowiednie wybranie łowiska, jego oznaczenie, sprawy techniczne związane z chorągiewkami, ilością zanęty, losowaniem sektorów itp. Oddzielny temat, to przestawienie mentalne sędziów na trochę inny sposób wykonywania swoich czynności, szczególnie na imprezach dużej rangi. Sędziowie musza dostosować się do zachowań zawodników. A więc natychmiastowa reakcja w sytuacjach spornych, kompetencja, wiedza i odpowiednie przygotowanie, np. posiadanie miarki 5-cio metrowej. Drobne uchybienia tego rodzaju, widziałem podczas niedawno rozegranych Mistrzostw Świata, ale ponieważ była to pierwsza tego typu impreza dla wszystkich sędziów, wnioski zostaną z pewnością wyciągnięte i następne zawody w formule CIPS przygotowane będą perfekcyjnie.

Ale wróćmy do Ostatków.


Po raz dziewiąty koleżanki i koledzy nie zawiedli. Prawie pięćdziesięciu uczestników, to wynik doskonały ( na Mistrzostwach Polski startowało 60 osób, a na Mistrzostwach Świata 55!) Jest mi niezmiernie miło, że nas lubicie i nadal przyjeżdżacie. Oprócz starych znajomych, w tym roku zawitali do nas Grażyna i Janusz Onatowie aż ze Zgorzelca!!! Mam nadzieję, że była to pierwsza ale nie ostatnia ich wizyta w Olecku . A starzy znajomi? Właściwie to Przyjaciele Uklejki i Ostatków, jak zwykle niezawodni koledzy z Siedlec, Warszawy, Żoliborza, Żyrardowa, Augustowa, Suwałk, Jonas z Litwy, i Górale z Nowego Sącza, ze znakomitą wędkarką Marysią Szepetową.

W tym miejscu serdeczne życzenia powrotu do zdrowia Januszowi!

Trzymaj się Brachu! Jesteśmy z Tobą!


No i Nasza Basia Kochana!! Dziewczyna wkłada serce, całe serce w nasze Ostatki. Zawsze wymyśli coś cudownego, zawsze czymś zaskoczy! Dziękuje Ci Basiu!!!! Jesteś cudowna!
Zawsze są, niezawodni, pracowici, bardzo pomocni moi koledzy z Uklei i Okonia. Tomek, Jurek, Józek, Wojtek i trzy Mietki!


Od początku naszej imprezy jest z nami Wędkarz Polski. Ogólnopolski miesięcznik wędkarski i jego dusza a nasz serdeczny Przyjaciel Wiesiek Dębicki. W tym roku nie mógł być osobiście, ale przyjechał Wojtek Sobota, znakomity wędkarz, redaktor i także nasz Przyjaciel! Wielkie dzięki!


Jeszcze słów kilka o naszym nowym Przyjacielu!

Krzysiek Fidler! To On nieustannie dba o nasza stonkę internetową!! Wkłada w to masę serca i dużo czasu! Balszoje spasiba!


Łowiska tj. Szwałk Mały i Pilwąg ponownie się sprawdziły. Andrzej Wijas również. Dzięki!


Ja nie startowałem, podobnie jak Piotr i Krzysiek przegraliśmy z chorobą. Ale za rok, na jubileuszowych X Podlodowych Ostatkach...bójcie się!
To tyle takich trochę roztrzepanych myśli, wybaczcie, co było złe, pochwalcie, co dobre i do zobaczenia za rok.

 
Wasz Przyjaciel Arnold Hościłło